Siedząc na lekcji fizyki, wyciągnęłam
z torby błękitną kopertę. Lekko otwierałam aby profesor nie
zorientował się, że nie jestem zainteresowana wykładem.
Uśmiechnęłam się sama do siebie czytając zawartość koperty.
Zaproszenie.. Spojrzałam na datę.. JUTRO ?! Jakieś żarty..
-Co to jest ? - zapytała po cichu
Nathalie
-Zaproszenie. - wyszeptałam
-Na co ?
-Co tam się dzieje ? Dziewczęta
widzę, że nie jesteście zainteresowane lekcją. Proszę się
spakować i wyjść z klasy. - zwrócił się pan Smith ze
wściekłością
-Ale.. - zaczęłam
-Żadnego ale !
-No ale.. - próbowała Nat
-Wyjdźcie z klasy. - powiedział
stanowczo
-Dobra chodź. - burknęła dziewczyna
pakując swoje rzeczy
-Do widzenia. - powiedziałam
-Tak, do zobaczenia u derektorki. -
uśmiechnął się
-Co za.. - mówiłam zła na korytarzu
-Kosmita. - dokończyła Nathalie
-Dokładnie. Chodź przed szkołe. -
powiedziałam
Siedziałyśmy na murku i nudziłyśmy
się. Fizyka trwała 2 godziny, a minęło dopiero zaledwie 15 minut.
-Nudy. - powiedziałam
-Zaproszenie.. - oznajmiła różowowłosa
-Co zaproszenie?
-Na co?
-Koncert. - uśmiechnęłam się
-Co ty gadasz. Kogo ?! Ejejej !
Przecież ten chłopak... przecież ty go nawet nie znasz.-
powiedziała zmieszana
-Nathalie.. to był Josh.
-Oh God ! Dziewczyno ! Przez ciebie
popadam w kompleksy.. Każdy chłopak na ciebie leci.. takie ciacha
-Uspokój się
-Kogo ten koncert ?!
-No Josh'a. - na twarzy pojawił się
szeroki uśmiech
-No co ty gadasz ? Ej to był Josh
Payne ?!
-Tak.. Skąd wiesz? - zdziwiłam się
-Słucham jego kawałka na okągło. -
zarumieniła się
-A ja nawet nie słyszałam..
-Trzymaj. - dziewczyna wsadziła mi
jedną słuchawkę do ucha, i puściła piosenke
-naprawdę niezła.
-Genialna. - nuciła teskt
-Właśnie.. Nat
-Co?
-Masz zadanie
-Jakie?
-Idziesz ze mną na zakupy.. dzisiaj po
szkole.
-Fajnie wiedzieć. -zaśmiała się
-Jutro ten koncert... pójdź ze mną !
- powiedziałam z entuzjazmem
-Nie mogę
-Czemu? Jutro sobota..
-Musze się opiekować dzieckiem mojej
sasiadki..
-O kurcze.. wiejemy. - powiedziałam do
Nat gdy zobaczyłam, że mój tata jedzie samochodem
-Dziewczyno ale się wkopałaś. -
śmiała się
-Cicho ! Jak tata się dowie to będzie
po mnie.
-I tak będzie wiedział
-Jak się dowie?
-Będą wzywani do dyrekorki..
-Świetnie. - burknęłam
-Nie przejmuj się, są twoje urodziny.
Ze mną bedzie gorzej.. - rozmawiałyśmy za krzakiem
-Nawet nie wiesz jaki mój tata może
być..
-Wyluzowany ?
-Co ? Tata? Wyluzowany ?
-Zazdroszczę Ci go.. serio w moim domu
jest piekło
-A u mnie kisiel, wiesz?
Wybuchnęłyśy śmiechem, i Nathalie
popchnęła mnie tak, że wylądowałam brzuchem na trwie co wywołało
u mnie to jeszcze większy napad śmiechu. Spojrzałam w prawo i
zobaczyłam... kogo? Tak Josh'a. Uśmiechniętego chłopaka z
kapturem na głowie patrzącego na mnie który gdzieś się spieszył
z gitarą w futerale.
-Josh.. - wyszeptałam
-Co tam gadasz?
-Zabije Cie ! - rzuciłam się na
przyjaciółkę
-Co ja Ci zrobiłam ?!
-Wrzuciłaś mnie na tą trwę ! A tam
szedł wykonawca piosenki 'Blue'
-Ciamajda.- śmiała się ze mnie
-Darcy i Nathalie do dyrektorki ! -
krzyknął ochroniarz
Weszłyśmy do budynku. W pomieszczeniu
czekała na nas kobieta za biurkiem.
-Siadajcie. - oznajmiła. - Co
narozrabiałyście?
-Nic. - odpowiedziałyśmy jednocześnie
-Jak to nic?
-Po prostu wymieniłyśmy ze sobą
zaledwie jedno zdanie.. - zaczęła Nat
-i pan profesor kazał nam się wynosić
z klasy.. - dokonczylam
-Wiem jaki on jest. - zaśmiała się
kobieta, a my się nie ukrywałyśmy zdziwienia. - Możecie już iść,
myślałam, że stało się coś naprawdę poważnego.
Po szkole poszłyśmy do centrum
handlowego. Wchodziłyśmy do każdego sklepu,
nawet tych z bielizną.. Gdy coś mi się naprawdę podobało, to
miało wysoką cenę...
-To chyba nie ma sensu.. -
powiedziałam
-Idziemy dalej. -
pociągnęła mnie za rękę Nat
-Tak tato?
-Darcy, juto lecimy do
Polski. - odpowiedział mężczyzną radosnym głosem w słuchawce
-Co ? Jutro?
-Tak, będzie wspaniale.
Nie cieszysz się? - Entuzjazm Styles'a znikł
-Cieszę... ale jutro nie
mogę. - oznajmiłam
-Dlaczego ? Zdaje mi się,
że nie miałaś żadnych planów. A jedziemy wszyscy razem. Czyli
Liam, Louis, Zayn i Niall, i ich dzieci
-O której ? - zapytałam
z niezadowoleniem
-19
-Porozmawiamy w domu. -
rozłączyłam się
-Co jest? - dociekała
moja przyjaciółka
-Jutro lece do Polski o
19...
-Koncert jest o 17
-No właśnie, a tata
powiedział, że jadą wszyscy , czyli Josh też
-Ale Josh jest dorosły
Darcy... Nie musi lecieć z wami
-Wiem...
-Nie przejmuj się,
chodźmy znaleźć jakieś ciuchy, pójdziesz na koncert i tak to w
połowie wyjdziesz aby zdążyć na samolot
-Dobrze. - uśmiechnęłam
się lekko do dziewczyny
Wychodząc z centrum
handlowego, zobaczyłam na wystawie śliczną czarną sukienkę.
Odeszłam od Nathalie i szybkim krokiem poszłam do sklepu, w
poszukiwaniu mojego rozmiaru.
-Na pewno będzie twój
rozmiar jesteś taka chuda, nie tak nerwowo. Ile ja mam za tobą
biegać. - narzekała różowo włosa
-Przepraszam. -
odpowiedziałam zabierając czarną sukienkę do przebieralni
-Wyglądasz cudownie !-
powiedziała dziewczyna zaglądając do przebieralni
-Jest piękna. -
oznajmiłam z zachwytem
-Weź jeszcze te buty. -
podała parę obuwia
W domu choć trochę nie
zakrywałam mojego niezadowolenia z wyjazdu do Polski.
-Darcy co ty taka
naburmuszona. - pytał tata
-Po co jedziemy do tej
Polski.. nigdy tam nie byłam i nie mam zamiaru, mam na jutro plany,
co ci w ogóle wpadło do głowy aby tam lecieć..
-Właśnie.. nigdy tam nie
byłaś, więc pora to zmienić, a jutrzejsze plany przełóż na
przyszły tydzień
-Obawiam się, że jest to
nie wykonalne..
-Tato ! A Josh jedzie z
nami ? Wiesz.. Darcy musi mieć swojego męża przy sobie, gdyby
znowu spadała ze schodów... - śmiał się Jacob
-Zamknij się śmieciu. -
zjechałam go wzrokiem
-Uspokójcie się. Wiem,
że będzie Nick, Clara, Kevin, Gabriel, James i Brandon którego
jeszcze nie znacie.
-Idę do siebie. -
oznajmiłam
-Czekaj, mamy dla ciebie
prezent , tort i chcieliśmy uczcić ten dzień w gronie rodziny.-
powiedziała Kate
-Proszę. - powiedział
tata wręczając mi wielkie pudełko
-Dziękuję, ale nie
trzeba było. - odpowiedziałam odstawiając prezent
-Nie otworzysz? - dziwił
się Jacob
-Później.
Po ' rodzinnej imprezie'
siedziałam w swoim pokoju czatując z Nat. Z rozmowy odciągnął
mnie dźwięk smsa. ' Wyjdź przed dom. ' od nieznanego numeru.
Zamknęłam laptopa, założyłam kapcie. Zbiegłam po schodach, i
wyszłam z domu. Dookoła nikogo nie widziałam.. Może ktoś robi
sobie żarty?.. Wyszłam za ogrodzenie, rozglądając się..
Zauważyłam chłopaka w czarnej bluzie, uśmiechnęłam się sama do
siebie. Podbiegłam do niego.
-Cześć. - wyszeptałam
-Już myślałem, że nie
przyjdziesz. - uśmiechnął się do mnie brunet
-A co ty tak się
ukrywasz? - śmiałam się
-Dziewczyny mnie
rozpoznają i proszą o autograf.
-Gwiazdor
-Wcale nie
-Niee wcale. -
przedrzeźniałam się z nim
-Proszę. - wręczył mi
różę
-Dziękuję. - pocałowałam
go w policzek. - Może przyjedziesz do mnie?
-Muszę lecieć.
-Szkoda. - posmutniałam
-Przepraszam. - przejechał
palcem po moim policzku
-Nic się nie stało,
myślałam tylko, że chciałbyś przyjść na kolację
-Naprawdę nie mogę, ale
bardzo bym chciał..Pa
-Pa. - uśmiechnęłam się
do Josh'a
Radosna wróciłam do
domu, wbiegłam po schodach do mojego pokoju, aby od razu pochwalić
się mojej przyjaciółce.
-Jeszcze nie otworzyłaś?
- pytał Jacob wskazując na prezent
-Nie miałam czasu..
-A ta róża? Od twojego
narzeczonego ? - śmiał się chłopak siedzący na moim łóżku
-Boże.. To tylko kolega !
-i tak ci nie uwierzę,
więc emm ten no... cieszysz się, że Nick jedzie z nami ?
-Wszystko mi jedno
-To było nie miłe.
-Możesz być tak łaskawy
i wyjść z mojego pokoju? - spojrzałam na bruneta
-Pomyślmy.... nie
-Jacob, wyjdź głąbie
-mmm liścik...
-Zostaw !! - krzyknęłam
wyrywając mu różę z rąk
-Jeśli chcesz, to zobacz
…
-ODDAJ TO !
-czekaj, spisze se tylko
link... - śmiał się
-Tak tak.. interesująco..
chcesz o tym porozmawiać ?
-Nie
-TO WYJDŹ Z MOJEGO POKOJU
! - popchnęłam go z łóżka
-mogę otworzyć? -
podniósł wielkie pudełko
-Tak. - odpowiedziałam
zajęta rozmową z Nat
-Patrz co tu mamy !
-O boże !! - wybiegłam z
wielkiego łóżka wyrywając pudełko z rąk chłopaka. - Cudo. -
uśmiechnęłam się
-Podoba się ? Wybierałem,
wiesz no tata kupił... ale ja wybierałem.
-Przepiękna. -
odpowiedziałam z zadowoleniem oglądając dookoła gitarę
-TATO PODOBA SIĘ JEJ ! -
krzyknął Jacob
-Tylko że...
-Co?
-Ja nie umiem grać.
-E no wiesz.... ten
tego... ymmm … Nick Cię nauczy.
-Boże, co ty ciągle z
tym Nickiem ! - rzuciłam w mojego brata poduszką
-Dobra idę. - zamknął
drzwi
Około 1 w nocy
leżałam w moim różowym łóżku i oglądałam telewizję.. W
pewnej chwili dostałam smsa.. '' Będziesz jutro? Ech jutro.. znaczy
dzisiaj. Będę czekał. ♥ Przepraszam jeżeli Cię obudziłem.
Teraz zamknij oczka i śpij dobrze. Xx J. '' Przez moment
zastanawiałam się, czy mam mu odpisać... może już zasnął? Nie
no.. przez 5 minut?... ''Szukaj dziewczyny w czarnej sukience,
ciemnych kręconych włosach, i wysokich butach.xx '' … Po chwili
przypomniał mi się liścik z róży, złapałam laptopa i
wyszukałam podany link... Moja radość z minutowego filmiku była
nie do opisania.. Śpiewający Josh ''Happy Birthday '' ach.. czego
chcieć więcej.. pełno komentarzy '' aww so cute. ;') ; i hate
Darcy ; OMG ; Awww i love u ♥ ; oh god :( ; oh no, I'm
jealous :< ; '' i inne. Wzruszyłam się,
Josh jest taki kochany, opiekuńczy, zabawny.. znam go tak krótko..
ale czy.. Ja Darcy.. Darcy Styles... Czy ja się właśnie zakochuje
?!
~~~~~~~~~~~~
Hej, :)Przepraszam, że nie dodawałam długo, gdyż nie mam za wiele czasu na pisanie. :)
A co tam u was? Kiedy macie ferie? :) ♥
-->
Zajebisty rozdział!!! Już nie umiem siędoczekać następnego!!!
OdpowiedzUsuńszybciutko, szybciutko następny! błagam <3
OdpowiedzUsuńhttp://1hllnz.blogspot.com/